Ciesz się życiem

Ciesz się życiem












Czy Wy też tak bardzo nie lubicie, gdy ktoś mówi Wam co powinniście (koniecznie!) zrobić?

Ja szczerze nie znoszę i jest to jedna z rzeczy, która często doprowadza mnie do zupełnie irracjonalnej wściekłości. Później żałuję i czuję, że może przesadziłam, bo przecież ten ktoś pewnie nie miał nic złego na myśli. Ot, po prostu dobra rada, sugestia, a ja się tak wkurzam. Ale w momencie pierwotnej konfrontacji po prostu... no nie ma mocnych na moją irytację. 

Kiedy więc jestem smutna/wkurzona/zła (lub wszystko na raz) i dostaję od kogoś złotą radę, która brzmi mniej więcej tak: (uwaga, uwaga!) "Jesteś młoda, nie masz dzieci, męża, jakie Ty masz problemy? Ty powinnaś się cieszyć życiem!", to mam ochotę wsadzić sobie pięść do ust, żeby powstrzymać się od krzyku. 

Serio? 

Po pierwsze, jeśli już się czepiamy, to te ewentualne dzieci i mąż chyba nie powinny być traktowane w kategorii problemu, no ale w sumie ja się nie znam (bo nie mam, pamiętajcie!). Możliwe, że niektórzy tak właśnie to widzą. Dlatego, moim skromnym zdaniem, warto się wcześniej zastanowić, czy chce się swoje życie przeżyć u boku tego męża-to-be i posiadać dzieci. No, ale dobra, zostawmy tę kwestię.

Po drugie, czy od kilku lat nie mówi się sporo o przeżywaniu wszystkich emocji - tak, tych uznawanych za negatywne również? Ja osobiście co najmniej kilka razy w ostatnim czasie natknęłam się na różne mądre osoby, które właśnie o tym mówiły. Okej, fajnie jest być wesołym, uśmiechniętym i pozować do zdjęć na Insta z kolorowym soczkiem w dłoni. Ale nie oszukujmy się, niczyje życie nie wygląda tak przez 100% czasu. 


Dlatego pozwólmy sobie samym i ludziom dookoła czuć się tak, jak się w danym momencie czują. Wspierajmy się nawzajem, poprawiajmy sobie humor, ale nie na siłę. 

Bo serio jest różnica w powiedzeniu komuś "Nie wiem co to są prawdziwe problemy! Masz się cieszyć życiem, bo ja Ci tak każę" a "Jeśli chcesz pogadać o tym, co Cię gryzie, jestem do Twojej dyspozycji."

Bądźmy wyrozumiali dla samych siebie, gdy nie czujemy się jak mistrzowie świata i chce nam się płakać w ciemnym pokoju, ale także dla innych, kiedy maja gorsze dni i nie są niczym chodzące promyczki słońca.

A wszystkim nam będzie troszkę lepiej. Taką przynajmniej mam nadzieję.


PS. Dziś na Instagramie trafiłam na taki fajny post, który niemal wywołał u mnie okrzyk "Yasss, queen!" - bo trafia w samo sedno.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © smetnepisanie , Blogger